Nooo… Powiedzmy, że się udało : P
Na trzynastym kilometrze był rozjazd dystansów. Następował on po krótkim, ale stromym i wymagającym skupienia zjeździe. Od razu po nim trzeba było pokonać drewniany (często śliski) mostek. Za nim opcja tylko w prawo lub lewo. Inaczej w drzewo!
Idąc piecem, mając na plecach kilkunastu chłopa rwących do przodu, skupiając się na szybkiej jeździe, wychwyciłem wzrokiem strzałkę kierującą w lewo.
Tak też skręciłem, a za mną wszyscy towarzysze niedoli. Po chwili jedynie Łukasz Góralewski (K.K. Catena Wyszków) miał wątpliwość co do kierunku jazdy. Niezbyt jednak dociekaliśmy prawdy, ponieważ dosłownie po kilkunastu sekundach trafiliśmy na ,,swoje,, , niebieskie strzałki.
Niestety, po kolejnych kilometrach wyścigu, dojeżdżając do miasteczka wyścigu, wiedzieliśmy, że jest fakap… Na rozjeździe należało skręcić w prawo. Ops…