To oznacza, że ostatnie tygodnie są podporządkowane już całkowicie bezpośrednim przygotowaniom do tego startu.
Jak wiecie z poprzedniego wpisu, misterny plan nieco zniszczyła choroba w pierwszej połowie lipca… Niby nic, ale kilkanaście treningowych wypadło. Do tego rezygnacja z 2 bardzo fajnych wyścigów i na koniec, kiedy już wszystko miało być OK., dalsza regeneracja. No trochę mnie przeciągnęło…
Efekt jest taki, że obecnie cyferki PRAWIE wróciły do poziomu z początku lipca. Do tego dwa miesiące bez startu…
Jak się to odbiło na gotowości sportowej pokazał nieco start kontrolny w Krynicy-Zdrój. Pojechany bardzo dobrze, ale zdecydowanie za słabo :P Waty się nie skleiły totalnie. Jak już piszecie do mnie „co się stało, chory byłeś?!” to coś musi być na rzeczy ;)