Podsumowanie sezonu 2023

- Categories : Bartosz Borowicz , Cozmobike Team

Sezon zakończyłem na finałowej edycji MTB Cross Maraton w Kielcach.

Trasa legendarna, epicka, świetna. Miałem z nią pewne rachunki z zeszłego roku do wyrównania. Wtedy wyścig ten odbywał się w czerwcu i dosłownie mnie zagotował… Żar lał się z nieba, nie było czym oddychać. Udało się dojechać na 2-gim miejscu.

Tym razem sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Ledwie 10*C, przenikliwe zimno, mokro…

Takie warunki też nie należą do moich ulubionych, ale… Czułem się świetnie.

Wyścig rozpocząłem z przytupem, odjeżdżając na pierwszej ściance z późniejszym zwycięzcą krótszego dystansu Aleksandrem Dziurzyńskim (7R Rowmix Team P/B 72D). Nieźle podkręcił tempo. Na tyle, że zaraz na początku odjazdu przestrzeliliśmy trasę, którą szybko udało się odnaleźć . Jak się potem okazało, nieświadomie ominęliśmy mały jej fragment. Tak mi się wydawało, że ta przewaga nad resztą peletonu wygląda zbyt okazale…

Po łącznie 8 km jazdy z Olkiem nieco ochłonąłem i stwierdziłem, że jazda tym tempem nie jest możliwa dla długiego dystansu Master. Zacząłem uważniej patrzeć na waty i zacząłem jechać swoje.

Noga podawała naprawdę wyśmienicie! Jechało mi się lekko, mocno, pod kontrolą. Cieszyłem się urokami trasy, jej walorami i trudnościami.

Byle utrzymać taką tendencję do mety!

No niestety…

Od wielu lat nie spotkałem już legendarnego elektryka*. Ale przypomniał sobie w bardzo brutalny sposób. Jakby nigdy nic, wyszedł zza drzewa i po prostu odłączył prąd. Ale totalnie… Z aktywnej, fajnej jazdy tempo zjechało do turystyki rowerowej… Naprawdę bardzo dawno nie zaliczyłem tak totalnego zgona. Oczywiście normalne są pewne kryzysy czy zjazdy energii, ale zgon to zgon. Stajesz niemal w miejscu.

Właśnie zakończyłem swój 17-ty sezon treningów i startów… Mimo to, mimo wielu doświadczeń i historii, nie zachowałem czujności :)

Tak dobrze mi się jechało, tak szybko chciałem dokończyć finałowy wyścig, że totalnie popłynąłem. Ale to dopiero pokazała analiza cyferek z wyścigu. Pytanie trenera „co właściwie miałem na myśli, na co liczyłem” i późniejsza recytacja liczb z kolejnych bloków wyścigu nie pozostawiły złudzeń.

Przegiąłem, choć zupełnie tego nie czułem.

Straciłem czujność, szczególnie w mało sprzyjającej mi aurze, która swoje też dorzuciła.

Kój kryzys momentalne wykorzystał Adam Andrzejczuk (iFon KolarzKlub), który mnie doszedł i przeszedł jakbym stał w miejscu. Adam ostatecznie wygrywa, ja doczłapuję się do mety z małym odżyciem na sam koniec po wciśnięciu do gęby wszystkich żeli, które jeszcze miałem. Te ostatnie 12 km wyścigu były chyba najgorszymi jakie pamiętam w ostatnich wielu latach ;)

Biorąc pod uwagę fakt przestrzelenia trasy na początku wyścigu należy mieć świadomość, że realnie przyjechałbym zapewne 3-ci (org zdecydował nie zmieniać wyników).

W całym cyklu MTB Cross Maraton na dystansie Master wskakuję na 2-gie miejsce w klasyfikacji generalnej. Nie miałem w planach generalki, ale kończąc wyścig w Kielcach niejako ją dopiąłem. Szkoda byłoby zrobić inaczej.

Cały sezon mogę ocenić zdecydowanie pozytywnie!

Startów relatywnie niedużo, bo 15. Ale bardzo soczyste i wartościowe.

Celem sezonu było zwycięstwo w klasyfikacji generalnej M Liga na najdłuższym dystansie oraz jak najlepszy występ na Mistrzostwach Polski XCM ze wskazaniem o wskoczenie na podium kategorii.

Do tego jak najlepsza zabawa na świetnych trasach MTB Cross Maraton także na najdłuższych dystansach Master.

Wynik?

Niestety defekt na MP XCM w Wiśle uniemożliwił walkę w najważniejszym wyścigu roku. Taki sport, bywa. Nie ma co roztrząsać.

Generalka M Liga wygrana. Temat rozliczony i nieco symboliczny, bo był to ostatni sezon tego cyklu, niestety…

Przy okazji, nieco rzutem na taśmę, wjeżdżam na 2-gie miejsce generalki MTB Cross Maraton. Cykl, który oferuje niesamowite, wymagające, dynamiczne i jakościowe trasy. Wszystko w mega fajnej atmosferze.

Na 15 wyścigów 5 wygrywam Open, trzykrotnie zajmuję miejsce 2 i czterokrotnie staję na ostatnim miejscu podium. Przy 3 startach notuję DNF (problem z lokalizacją trasy na dwóch edycjach M Ligi oraz rozwalone koło na MP w Wiśle).

To chyba jeden z lepszych sezonów. Bardzo równy i solidny. Pomimo choroby w wakacje, udało się dojechać do końca na wysokim poziomie, choć ostatnie dwa starty już naprawdę na oparach.

Teraz przydałoby się solidnie odpocząć, bo od kilku tygodni regeneracja przychodzi z trudem.

Cieszę się jednak, że głód jazdy nie ustaje ;)

Co dalej? To temat na kiedy indziej. Teraz dobra kawa!

* dziś „elektryk” kojarzy się raczej z rowerem elektrycznym. Ale pierwotnie była to mityczna postać siejąca grozę, czyhająca szczególnie na początkujących, choć skutecznie uziemiających też wyjadaczy. Elektryk wyłącza prąd. Pobiera ostateczną zapłatę za szastanie energią :)

Share this content

Dodaj komentarz

  • Register

New Account Register

Already have an account?
Log in instead Lub Reset password