Ciężko było mi się połapać na tej pokręconej pętli, więc zacząłem wracać po strzałkach, szukając miejsca pomyłki. Zaczęli mnie mijać kolejni zawodnicy, ale brakowało ewidentnie tych, którzy powinni jechać za mną… Coś mi nie pasowało.
Kiedy spotkałem jadącego Jarka i Artura, kumpli z iFON KolarzKlub, totalnie odechciało mi się dalej brnąć. Po prostu dołączyłem do nich i towarzysko kontynuowałem jazdę.
Przy okazji, na spokojnie, mogłem zobaczyć miejsce, w którym pomyliłem trasę.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy na miejscu okazało się, że oznakowanie jest, jest widoczne i nie pozostawiające wątpliwości. Zupełnie inaczej niż kiedy przejeżdżałem tu pierwszy raz…