Starty w cyklu M Liga

Bartosz Borowicz

Starty w cyklu M Liga przyzwyczaiły mnie do nieco krótszych dystansów, za to bardzo mocnego, intensywnego i dynamicznego ścigania. Gwarantowały równoległą walkę z mocną stawką ramię w ramię, przez zazwyczaj cały wyścig. W tym roku postanowiłem zaliczyć wszystkie imprezy tej serii. Po sezonie 2021 opartego głównie na długich górskich maratonach, brakowało mi czasem właśnie takich form rywalizacji.
Z wyjątkową niecierpliwością czekałem na edycję w okolicach Kielc. Pamiętacie relację z wyścigu organizowanego tu przez Mtbcross Maraton?  No rzeźnia to była! Byłem mega ciekaw co przygotuje ekipa M Ligi.
Podniecenie nieco zmalało, kiedy pojawiły się zarysy tras. Jakoś tak rysowane od linijki, coś mało przewyższeń jak na 75km? Ale! Nie ma co nastawiać się negatywnie, trzeba próbować różnych rzeczy.
Trasa w rzeczywistości okazała się bardzo, bardzo, bardzo? Bardzo (wstawcie jeszcze kilka bardzo) szybka. Autostradowa wręcz. Zdecydowaną część stanowiły szerokie, ubite szutry, przecinane fragmentami asfaltowymi. Podczas wyścigu każdy z nas wypatrywał i pożądał wręcz jakiegoś zakrętu. Najlepiej w las, w teren. Błoto? Drzewo? Niewiele takich sytuacji było, choć jedna zaskoczyła nasz peletonik. Był to krótki, ale przyjemny zjazd między kamerdulcami. Po nim kilkaset metrów trasy, która wymogła nieco kręcenia kierownicą. To tu dokonała się selekcja natychmiastowa, gdzie z grupki kilkunastu zostało już kilku zawodników. Ostateczna grupka 5-ciu zawodników uformowała się po kolejnych, (licznych tutaj) krótkich hopkach. Na jednej z nich zaatakował Piotrek Truszczyński. Szarpnąłem za Nim,  nieco odjechaliśmy we dwóch, ale? Przed nami były jeszcze długie kilometry Route 66. Zanim zdążyliśmy zastanowić się co dalej, skasował nas Janek Czapliński z Arkiem Jusińskim i Łukaszem Góralewkim.
Gdzieś na początku drugiej połowy dystansu Piotr wykorzystał najdłuższy chyba tego dnia podjazd. Zasadził imponujący odjazd : ) Plusem tej trasy, choć nudnej, były właśnie te długie (jak na te tereny) i równe podjazdy. Cała trasa była po prostu pod ?pure power? i tyle. Piotrek wstał w korby i zagniótł cały podjazd. Ja za nim. W połowie podjazdu byliśmy już sami, Piotr darł dalej. Ja próbowałem utrzymać i udało się. Na wypłaszczeniu mieliśmy już kilkaset metrów przewagi. Zaczęliśmy za dużo kalkulować, bo znów? Przed nami kilometry prędkości szosowych, a ja osobiście od dłuższego czasu na takich fragmentach nie czuję się dobrze. Skasował nas Janek z grupką? Jak on to robi?!
Dalsza jazda przebiegała już, w moim odczuciu, spokojniej, przyjaźniej. Do pewnego momentu. Na ok. 14 km do mety - trzeci atak Piotrka. Automatycznie napiąłem mięśnie, żeby zerwać się na koło, ale? Koledzy krzyknęli coś w stylu ?a jedź sobie dziadu? ; ) Wybiło mnieto ze skupienia i stwierdziłem, że może faktycznie tym razem lepiej nie podpalać się. Przecież Janek zaraz odpali te swoje niekończące się  350W i dojedziemy wspólnie.
Niestety, trzeci atak był ?tym? atakiem ? już na kreskę. Choć widzieliśmy moment zawahania i odpuszczenia uciekiniera, to zdołał się spiąć i skutecznie odjechać. Gratuluję i żałuję, że nie spróbowałem się : )
Nasza grupka spokojnie już śmigała przed siebie po zmianach, a kąsanie i szarpanie zaczęło się na ostatnich kilometrach usianych krótkimi, asfaltowymi podjazdami.
Na ostatnim z nich miałem nieco zaatakować, żeby na prostej do mety móc jeszcze schować się z tyłu i złapać oddech. Udało się tyko ?zaatakować?, ale zostałem z przodu xD Bez sensu? W końcu przyszedł czas na sprint, który mnie nieco ubił. Łyknął mnie Janek i Arek, ale obroniłem się przed Łukaszem (którego obstawiałem jako zwycięzcę z naszej grupki).
Choć trasa kompletnie mi się nie podobała, bo nie pamiętam kiedy ukończyłem maraton ?MTB? ze średnią powyżej 30 km/h, o tyle sam wyścig? Owszem : ) Fajna, sympatyczna, zdrowa rywalizacja z naprawdę świetnymi zawodnikami. Otoczka M Ligii też zawsze na plus.
Wyścig kończę jako 4-ty zawodnik Open długiego dystansu (73km), przytulając 2-gie w kategorii. Na takiej trasie, z takimi zawodnikami ? biorę w ciemno. Wiem, że gdyby było tam nieco fragmentów technicznych, mogłoby to wyglądać dla mnie znacznie korzystniej.
W najbliższy weekend miałem śmigać na Bike Maraton do Kowar. Ta edycja sprzed roku okazała się jednym z najtrudniejszych dla mnie wyścigów jakie kiedykolwiek jechałem. Tym razem chciałem tą edycję odczarować i złamać : ) Przede wszystkim jednak pojechać treningowo, żeby liznąć nieco ambitnej techniki przed Mistrzostwami Polski. Niestety ten plan poległ. Nic jednak straconego ? wraz z trenerem dociskamy po prostu śrubę treningową do maksimum i spróbujemy wykorzystać pozostały czas na wyciśnięcie ile się da.
Kolejny zaplanowany start to (mam nadzieję!) mocna przecierka w ramach M Ligi 28.08.2022. Później już najważniejsze data tego sezonu, czyli MP 10.09.2022!

""- znaki specjalne

Niedziela Poniedziałek Wtorek Środa Czwartek Piątek Sobota Styczeń Luty Marzec Kwiecień Maj Czerwiec Lipiec Sierpień Wrzesień Październik Listopad Grudzień
  • Register

New Account Register

Already have an account?
Log in instead Lub Reset password